Witam Wszystkich!
Wczoraj obejrzałem spektakl "Tango Pasion" i chciałbym podzielić się z Użytkownikami forum swoimi spostrzeżeniami. Niestety nie dotyczą one samego przedstawienia (to było wspaniałe i trzeba je po prostu samemu obejrzeć, aby docenić), ale tym, co działo się przed.
Nastawiliśmy się z żoną na same pozytywne doznania estetyczne a zaczęło się od półgodzinnego spóźnienia. Nie wiem czym ono było spowodowane, ale podejrzewam, że nie z winy artystów - sam widziałem faceta z kamerą z napisem TVP, który wszedł na salę ok. 20:25 i zaczął "się instalować" po środku sali.
Bezosobowe (przez głośnik) i niewyraźne przeprosiny za ten incydent ogłoszone w połowie spektaklu tylko podkreśliły niezręczność sytuacji. Zdecydowanie gorszą rzeczą, której się zupełnie nie spodziewałem, były REKLAMY! I proszę nie nazywać tego "podziękowaniami dla sponsorów". Dotychczas myślałem, że jest to domeną TV i kina, a teatr, jako przybytek o wiele bardziej kulturalny, oszczędzi mi czegoś takiego (zwłaszcza za niemałe pieniądze, które trzeba było zapłacić za bilety). Wydaje mi się, że wystarczyłoby wydrukować nazwy sponsorów na biletach - czytać każdy umie.
Trzecią rzeczą, której zabrakło to konferansjer. Nie wszyscy przecież muszą się orientować skąd pochodzą artyści oraz jaka jest historia ich zespołu i twórczości.
Wszystko to spowodowało, że pozostał mi pewien niedosyt ze, skądinąd znakomitego, przedstawienia.
Stawiam więc pytanie: czy w Polsce zawsze do beczki miodu będziemy mieć dodatek łyżki dziegciu?
pozdrawiam
Konrad